Spätzle, czyli szpecle

Spätzle, czyli szpecle

Dziś będzie o tyrolskim smakołyku zwanym Spätzle (czyt. „szpecle”). To chyba jedyne danie austriackiej kuchni, które… nie trafiło w mój gust. Dlaczego – o tym poniżej. Wpis powstał dla Klubu „Polki na Obczyźnie” w ramach projektu Dziwne zwyczaje kulinarne.

Mogłoby się wydawać, że w Austrii, kraju o cesarskich tradycjach i iście cesarskiej kuchni, nie ma miejsca na potrawy „dziwne”. Austria słynie bowiem z kuchni prostej, tradycyjnej, w której składniki potraw są skomponowane tak, że potrafią zaspokoić nawet bardzo wyrafinowane gusta. Słynny Wienerschnitzel, Tafelspitz (duszona wołowina), strudel jabłkowy czy tort Sachera to przecież dania proste, klasyczne, a jednocześnie wytworne. Jako że Austria jest krajem alpejskim, w jej kuchni dominują dania pożywne i sycące. Są też wpływy innych kultur, np. węgierskiej – wszak gulasz był jedną z ulubionych potraw Cesarza Franciszka Józefa. Biorąc pod uwagę że o gustach się nie dyskutuje, trudno obiektywnie znaleźć w austriackiej kuchni coś naprawdę niedobrego. Ja jednak wytypowałam jeden uwielbiany przez Austriaków, a dla mnie dość dziwny „przysmak”. Potrawa zwie się Spätzle (czytaj “szpecle”, tak też brzmi spolszczona nazwa, którą można spotkać w internecie) i jest popularna głównie w austriackim Tyrolu, a także na południu Niemiec.

szpecle z serem

Spätzle to, najprościej ujmując, niewielkie kluseczki o nieregularnym kształcie, wyrabiane z mąki i jajek. Spotkałam się też z nazwą kluski kładzione, gdyż kładzie się je na gorącą wodę. Ale po kolei. Ciasto na Spätzle wyrabia się z mąki, jajek i wody; ciasto po wyrobieniu należy potrzeć na specjalnym przyrządzie lub po prostu na dużej tarce o dużych oczkach wprost do wrzącej osolonej wody. Szpecle gotuje się kilka minut. Po ugotowaniu należy je zahartować w zimnej wodzie jak makaron. No właśnie… Spätzle są typowo mączną potrawą, tak jak właśnie np. makaron. Mają dość nijaki smak – jak to wyroby mączne. Oznacza to, że same w sobie są dość mdłe i bez smaku.

Na poniższych zdjęciach widać proces przygotowania Spätzli; zdjęcia wykonałam samodzielnie gdyż kiedyś pracowałam w alpejskim Gasthofie 🙂

Spätzle, czyli szpecle

Spätzle, czyli szpecle

Spätzle, czyli szpecle

Spätzle podaje się na rożne sposoby. Serwowane są jako wkład do zupy, dodatek do drugiego dania (zamiast ziemniaków), lub samodzielne danie. Jeżeli podawane są samodzielnie, to najczęściej jako zapiekane z górskim serem i cebulą. Taki wariant zwie się Käsespätzle i jest jednym z tradycyjnych dań w Tyrolu i Bawarii. Spätzle z serem są bardzo tłuste i mają nieprzyjemny, ostry serowy zapach, ale wśród turystów cieszą się powodzeniem. Warto dodać, że cena takiego dania oscyluje wokół ceny dobrej klasy dania mięsnego. Inna odmiana tego dania to Spätzle z domieszką szpinaku (“Spinatspätzle”), które podaje się np. z boczkiem i sosem śmietanowym. Są też Spätzle z domieszką wątróbki (“Leberspätzle”), podawane jako wkład do rosołu. Przy gotowaniu takich szpecli w kuchni okrutnie… cuchnie.

Poniżej fotki a na nich różne warianty szpecli:

Szpecle zapiekane z serem (Käsespätzle) – najsłynniejsza wersja szpecli, często podaje się je w specjalnym rondelku, z dodatkiem cebuli:

Spätzle, czyli szpecle

 

Szpecle szpinakowe – tutaj polane sosem serowym z dodatkiem drobno pokrojonej wędliny:

spinatspaetzle szpecle

A tu wersja wege bez wędliny: 

Spinatspaetzle

 

Ogólnie Spätzle nie trafiają w mój gust, dlatego nie piszę że „koniecznie trzeba spróbować”, ale nie chcę tez nikogo zniechęcać. Wiem, że to danie ma zarówno zwolenników jak i przeciwników.

Powyżej prezentowane treści są moją subiektywną opinią i mimo wszystko mam nadzieję że nie zniechęciłam Was do ewentualnego spróbowania szpecli 🙂

Miłośniczka Alp, Austrii, Tyrolu i języka niemieckiego. Autorka bloga „Polka w Tyrolu”. Z zawodu menedżer, przez szereg lat zajmowała się projektami wspomagającymi lokalny rozwój. Ceni dobre jedzenie i święty spokój.


  • mnie na pewno nie zniechęciłaś. chętnie kiedyś spróbuję, zwłaszcza tą wersję z serem i wędliną 🙂

  • W moim domu bardzo popularny jest bogracz z kluskami łyżką kładzionymi – czyli z takiego samego ciasta, ale trochę większe niż byłyby w wersji z tarką. Dla mnie to zawsze była kwintesencja kuchni węgierskiej, nie wiedziałam, że takie kluski są też popularne w Austrii!

    • Kuchnia austriacka ma sporo z kuchni węgierskiej („pamiątka” po czasach Austro-Węgier), więc być może coś w tym jest 😉

  • Te z serem i szpinakiem to bym zjadła:)

  • Pingback: PROJEKT - DZIWNE ZWYCZAJE KULINARNE - Klub Polki na Obczyźnie()

  • Jeszcze jest wersja z jajkami. Pycha! Polecam.
    A cena pewnie ze względu na ser. On jest drogi i zgadza się, nie pachnie. Ale też nie cuchnie tak, że za oknem trzeba go trzymać. 😉

    • Dokładnie tak mówili moi gospodarze – ser jest drogi, stąd ta cena.